Świat kobiet
Otwarte na zmiany, świadome celu, zakochane w Bogu stajemy się każdego dnia pomostem pomiędzy NIEBEM A ZIEMIĄ. Nasze życie pięknieje, gdy dajemy Bogu nieograniczoną przestrzeń w nas dla Niego samego i odnajdujemy naszą misję. Nie boimy się nowych rzeczy, nie boimy się walki ze złem, nie boimy się dotykać obolałego świata, nie boimy się mówić prawdy - gdyż ON OBIECAŁ BYĆ Z NAMI. W tym miejscu piszemy o tym, co czujemy, co myślimy, co widzimy i w co wierzymy.
Wiedz też, że jesteś mile widziana na wszystkich naszych wydarzeniach i imprezach. Odwiedź nasz sklep i zrób sobie lub swojej znajomej miły prezent.
Z miłościąJoanna Kmiecik
Artykuły
Wiosna
Asia D.
Wiosna to czas, kiedy wszystko wokół budzi się do życia. Uwielbiam obserwować wtedy zmiany pojawiające się w przyrodzie: kiełkujące drzewa, rozwijające się młode listki, wschodzące pierwsze kwiaty. Ludzie dopasowując się do atmosfery, zaczynają być bardziej kolorowi i radośni. Wszystko wokół staje się barwne i dynamiczne. Zdecydowanie wiosna to czas odnowy i lekkości.
Podobnie i my w naszym życiu przechodzimy różne pory: czas, kiedy wszystko zdaje się kwitnąć i rozwijać, czas pełen nowych rzeczy, nowych relacji i wyzwań, czas spokoju i wyciszenia. ale również do Twojego życia może przyjść etap, w którym możesz czuć się zmęczona, pozbawiona pasji i radości, z tego co robisz i jak żyjesz. Możesz mieć wrażenie, że wszystko wokół jest uśpione i szare, potrzebujesz wiosennego ożywienia i odnowy w swoim życiu. Najlepsze, co możesz wtedy zrobić, to wrócić do źródła, którym jest Nasz dobry Ojciec. On obiecuje Ci pomoc w każdym czasie i zawsze jest gotowy, by przynieść Ci wytchnienie i wypełnić Cię radością i pasją. Nasz Bóg obiecuje Ci, że jeśli przyjdziesz do Niego, On da Ci nowe siły. Jeśli będziesz w nim trwać, nawet na pustyni w czasie posuchy będziesz wydawać owoce a Twoje życie będzie wypełnione wiosną.
Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan! Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony i w roku posuchy się nie frasuje i nie przestaje wydawać owocu.
Ks. Jeremiasza. 17, 7-8
W oczekiwaniu na zmianę.
Beata W.
Kiedy zbyt długo oczekujemy na zmiany w naszym życiu jesteśmy narażeni na zniechęcenie. Jak uchronić siebie samego przed wieloma niechcianymi uczuciami, kiedy długotrwałe oczekiwanie sprawia sercu ból?
Myślę, że w takich sytuacjach bardzo ciężko być obojętnym na emocje, które próbują nami zawładnąć, każdy z nas narażony jest na to by czuć się zranionym przez ludzi czy zapomnianym przez Boga. I nie jesteśmy w stanie uchronić się przed tym, żeby te emocje nie miały do nas dostępu ale musimy nauczyć się jak sobie z nimi radzić. Sukcesem będzie jeśli będziemy świadomi, że każda z tych trudności i przeszkód, które stają na drodze do zmian jest po to, by wypracować owoc w naszym życiu, którego Bóg oczekuje. To czas oczekiwania jest najlepszym okresem by w naszym wnętrzu dokonały się największe zmiany i choć są one mało widoczne dla oka to mają ogromny wpływ na zmiany które dokonują się na zewnątrz.
Dlatego nie marnuj czasu oczekiwania na niepotrzebne narzekanie ale staraj się go wykorzystać jak najlepiej.
Ukryte prawdy
Agata F.
Jako „świeżo upieczona” chrześcijanka , nie znająca wcześniej słowa Bożego rozpoczęłam niedawno wspaniały etap swojego życia polegający na odkrywaniu Bożych prawd i obietnic , które zaczęły diametralnie zmieniać moje dotychczasowe życie.
„Wszelką troskę swoją złóżcie na niego , gdyż On ma o was staranie”(1Piotra 5:7).
„Nie troszczcie się o nic , ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu”(Flp.4:6).
„A Bóg mój zaspokoi wszelka potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale , w Jezusie Chrystusie”(Flp.4:19).
Te słowa były dla mnie prawdziwym odkryciem!!!! Jak to możliwe , zastanawiałam się jak to jest ,złożyć wszelka troskę na kogoś i o nic się nie martwić , spokojnie oczekiwać , że Bóg zaspokoi wszystkie moje potrzeby i rozwiąże moje problemy. Jak można tak zrobić? !!! Jak można tak żyć?!!Przecież to zupełna beztroska i nieodpowiedzialność!!! Było to dla mnie bardzo trudne do przyjęcia . Przecież do tej pory moim główny zajęciem było zamartwianie się nie tylko troskami dnia dzisiejszego , troskami jutra , troskami przyszłego miesiąca i przyszłych lat. Mało tego miałam jeszcze troski całej rodziny , znajomych i firmy w której pracuję.
Oj było o czym myśleć z ciężkim sercem przed snem. Ponieważ bardzo wierzyłam w swoje możliwości , umiejętności a nawet „znajomości” czułam się jedyną osobą zdolną do rozwiązywania problemów. Z drugiej strony myślałam jaka to by była ogromna ulga móc wszytko to zanieść do kogoś kto powie: „Nie martw się ja to wszystko załatwię”. Wprawdzie nie dawno poznałam Boga i dowiedziałam się jak wiele dla mnie zrobił ale żeby Go jeszcze obciążać codziennymi , przyziemnymi kłopotami. Na szczęście Bóg bardzo szybko pokazał mi , że absolutnie wszystko mogę złożyć na niego i nie ma takiej sprawy którą by się nie zajął. Kiedy przyszły kłopoty przewyższające moje „możliwości” powiedziałam „ Boże jestem bezradna , pomóż mi”. Kiedy tylko powierzyłam swoje sprawy w Boże ręce problemy zaczęły się rozwiązywać same , jedne szybciej , drugie wolniej a inne natychmiast zupełnie „powalając nas z nóg”. Nie od razu przyjęłam tą Bożą łaskę ponieważ próbowałam jeszcze czasami „podpowiadać „ Bogu jak powinien rozwiązać pewne sprawy i z niepokojem oczekiwałam , czy On sobie poradzi. W tedy Pan rozwiązywał problemy sposobami , które nigdy nie przyszły by mi do głowy i pokazywał mi , że moja mądrość i spryt niczym jest u Boga.
„Niechaj nikt samego siebie nie oszukuje; jeśli komuś z was się wydaje , że jest na tym świecie mądry, niech się stanie głupim , aby się stać mądrym”(IKor.3:18). To było do mnie.
Pan jest dobry , mądry , jest najlepszym specjalistą w każdej dziedzinie i można mu zaufać w każdej sprawie . Zaufaj mu całym sercem aby Ci pomógł przezwyciężyć każdą trudną sytuację . On ma w tym przyjemność ponieważ jesteś jego dzieckiem i troszczy się o Ciebie z czułością i miłością . On nie stworzył Cię abyś cierpiał , ale żeby twoje życie było na chwałę i uwielbienie jego imienia. Jedyne co do Ciebie należy to ufać mu całym sercem i robić to , co mówi słowo a On udoskonali wszystko co dotyczy Ciebie i nie musisz się martwić jak to zrobi.
Nie zasypiam już z ciężarem problemów całego świata ale ze spokojem powierzam wszystkie troski swoje , rodziny i znajomych Panu w codziennej modlitwie. Wiem , że zanoszę je do najlepszego specjalisty. Od tej pory w moim , życiu zapanował wielki spokój pozostaje mi tylko czasami ćwiczyć swoją cierpliwość w oczekiwaniu na rozwiązania.
Gołąbki
Urszula Sz.
Moje pierwsze w zyciu samodzielne "od poczatku do konca" golabki :) Nie...właściwie nie samodzielne..robilam je z Panem Bogiem i to, co przeżyłam w czasie gotowania można nazwać zwyciestwem!
Jestem z siebie dumna i wiem, że On też. Wielu rzeczy w swoim życiu nie zrobiłam, bo bardzo bałam się porażki i to w różnych dziedzinach swojego życia. Od banalnych spraw do bardzo poważnych. Dzisiaj pomimo dużego trudu w połowie przedsięwzięcia dokończylam moje dzieło. Nie zrobiłam tak jak zwykle, nie zostawiłam tego w połowie roboty i nie powiedziałam - nie nadaje sie do tego. Powiedziałam "nie poddam się" i przyszła do mojego serca ogromna zachęta i nadzieja, że uda mi się. I tak sie stało.
Moim ulubionym fragmentem z Biblii jest "wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia w Chrystusie" - niby wierzyłam w to przez wiele lat, ale w niektórych sytuacjach nie potrafiłam tego użyć i zbyt wcześnie sie poddawałam - dzisiaj to się zmieniło. Dziele się tym z Wami moi kochani po to, żebyscie wiedzieli, że nie tylko Wy macie słabosci w życiu - ma je każdy - tak jak ja, ale wierze, że mamy siłe, żeby przezwycięzać je w życiu - tą siłą jest Jezus i jestem przekonana, że kibicuje Tobie i mnie, nam wszystkim mowiac "nie poddawaj sie nigdy" i dlatego, że możemy się wesprzeć na naszym najlepszym przyjacielu odniesiemy zwyciestwo!
Na drodze do marzenia
Justyna M.
"Bo nie mieczem swoim zdobyli ziemię ani ramię ich pomogło im, lecz prawica twoja i ramię twoje oraz światło oblicza twego, gdyż ich sobie upodobałeś"
- Psalm 44:4
"Błogosławieństwo Pana wzbogaca, lecz własny wysiłek nic do niego nie dodaje."- Przyp.Sal.10:22
Każdy z nas ma jakieś marzenia. Niektóre są mniejsze, inne większe. Często te większe wydają się nieosiągalne i często to właśnie one są zaszczepione w naszym sercu przez Najwyższego. Bóg w każdym umieścił pewien potencjał i dla każdego ma pewien specyficzny plan. Zdarza się, że gdy odkrywamy to nasze wielkie marzenie, przychodzi taki moment, że czujemy się zupełnie nieodpowiedni do wykonania go.
Myślę, że do miejsca, do którego powołał nas Bóg, nie wchodzimy własnymi siłami, staraniami, ale to On w cudowny sposób nas tam umieszcza. Umieszcza nas tam, gdy przyjdzie właściwy moment, gdy przeprowadzi nas przez pewne często trudne sytuacje. Nie polegaj na własnych możliwościach. Nie myśl sobie- „Ja nie potrafię, ja nie umiem..”. Bo tak naprawdę nie jest istotne, co Ty umiesz! Istotne jest to, że Bóg jest wszechmocny! I jeśli On chce Cię mieć w jakimś miejscu, to sam chętnie Cię tam umieści. Twoje ograniczenia nie są ograniczeniem dla Boga. Zresztą On jest specjalistą w wybieraniu tego co słabe, co wzgardzone i zamienianiu tego w swoje narzędzie, w swoje naczynie do celów zaszczytnych.
Jedyne co musisz robić, to poddać się Jemu i podejmować wyzwania, jakie będzie przed Tobą stawiał. Izraelici nieraz w bitwach mogli stwierdzić: „Jest nas mniej niż przeciwników, walka nie ma sensu”, ale gdy podejmowali kroki wiary i pomimo swojej słabości robili to, co nakazał im Pan, wygrywali bitwy! Zwyciężali, gdy ufali Bogu i postępowali wg Jego wskazówek.
Pokora
Agnieszka S.
"Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje. Upokorzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili."
- 1 Piotra 5:5-6
„Wartość zawarta w tym króciutkim fragmencie Listu Św. Piotra to jest moje najnowsze odkrycie! I choć wiem, że Pismo Św. pełne jest inspirujących wersetów, to jednak na tym chciałbym się skupić. Bo choć zawsze w moim życiu liczyły się Boże przykazania zawarte w dekalogu, to jednak o pokorze nic tu nie ma, przynajmniej nie wprost. nic niema Moje dotychczasowe życie to ciągła walka, w której na ostatnim miejscu uplasowała się taka cecha jak pokora. Pokornym być to takie dziś niemodne słowo. Pokora to cecha, która mnie osobiście kojarzyła się raczej z osobą zakonnika, a nie z nowoczesną kobietą. Bo przecież kobieta XXI wieku, to kobieta przebojowa, dynamiczna, umiejąca pogodzić wiele funkcji w jednym czasie. Jest doskonałą pracownicą, matką, żoną, gospodynią, przyjaciółką etc. To ja zawsze musiałam mieć rację, bo wiedziałam najlepiej, co jest dobre nie tylko dla mnie samej, ale i dla mojego męża, rodziców, rodzeństwa, współpracowników, a nawet koleżanek, ich dzieci i generalnie dla wszystkich.
Często za pomocą szorstkiego języka i obrażających słów, kontrolowałam wszystko i wszystkich w moim otoczeniu. I najgorsze jest to, że świat takich ludzi nagradza. To Ci niepokorni najczęściej są słuchani, doceniani i piastują wysokie stanowiska w firmach i urzędach, a dla swoich przedsiębiorstw podpisują najlepsze kontrakty. Dziś na szczęście już wiem, że pokora i skromność, to nie tylko cechy dobrego zakonnika, ale i kobiety XXI wieku. Gdy otworzyłam się na działanie Ducha Świętego, stał się cud. Nagle okazuje się, że pokorna postawa wcale nie pozbawia mnie stanowiska, pozycji zawodowej czy towarzyskiej. Zrozumiałam, że pokora nie ogranicza moich wpływów na otoczenie, a wręcz przeciwnie poszerza je. Jeżeli pojawiają się trudne sytuacje w pracy czy w rodzinie, mój spokojny i opanowany język jest w stanie je rozwiązać bezboleśnie. Choć kierownicze stanowisko zdobyłam w moich niepokornych czasach, to właśnie dopiero teraz czerpię z niego radość – bo jakość mojej pracy na gruncie relacji z ludźmi wzrosła. Tworzę nową zupełnie kulturę pracy, którą poddaję innym i zarażam nią. A to wszystko się stało, gdy zastosowałam tę niesamowitą biblijną zasadę Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was- 1 Piotra 5:7.
Już nie potrzebuję nikogo kontrolować i zamartwiać się, zwłaszcza o tych którzy tego nie oczekują, a mnie okradało to z czasu należnego choćby rodzinnie. Wierzę, że każda z nas może odkryć w sobie Bożą mądrość, która zaowocuje po stokroć w życiu i wyzwoli z kłamstwa, pychy i braku pokory. Dlatego zapracowane, zatroskane drogie Panie przeczytajcie jeszcze jeden werset z tego samego Listu Św. Piotra „ Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć.” – 1 Piotra 5:8
Zaufaj Bogu!
Joanna B.
Przestań koncentrować się na sprawach tego świata i „o tym co, w górze myślcie, nie o tym, co na ziemi” ( kol.3,2) Nie trzymaj się kurczowo tego, co masz: „Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość oczu i pycha życia nie jest z Ojca ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją, ale kto pełni wolę Bożą trwa na wieki.” (1J 2, 15-17)
Zanim poznałam Boga interesowało mnie tylko doczesne życie. Zabiegałam o takie sprawy jak: ubranie, jedzenie, mieszkanie, praca, wypoczynek itp. Koncentrowałam się tylko na rzeczach, które chciałabym mieć, a zapomniałam o tym, co mam
Boża miłość zmieniła mój kierunek myślenia. Zrozumiałam, że On chce mojego dobra i wie, co jest dla mnie najlepsze. ( BÓG CHCE, ABYŚ ŻYŁA W OBFITOŚCI)
Nie żyj wspomnieniami, ani nie łudź się, że jakoś wszystko się ułoży. Zdobądź prawdziwe życie przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Pamiętaj, że całą swoją ufność położyłeś w Jezusie. Bóg może uczynić w naszym kierunku tysiąc kroków, ale ten jeden w Jego kierunku musimy zrobić sami. Spróbuj, bo warto!
Błogosławieni czystego serca
Magda J.
”Człowiek dobry z dobrego skarbca serca wydobywa dobro,
a zły ze złego wydobywa zło; albowiem z obfitości serca mówią usta jego.„
- Łuk 6,45
Serce to ośrodek dowodzenia. Ze złego serca wychodzą złe rzeczy, złe pragnienia. Diabeł nas kusi, zanieczyszcza nasze serca, co oddala nas od Boga. Kiedy nasze serce jest zanieczyszczone mamy wypaczony obraz rzeczywistości i nasze sumienie nie jest już tak wrażliwe. Dlatego musimy być czujne i zwracać uwagę na to jakimi ludźmi się otaczamy i czym karmimy nasze serca.
Powinnyśmy się zajmować rzeczami, które nas budują i mają jakiś cel. W zależności od tego co będziemy gromadziły do naszego skarbca, to będzie nas tworzyło, takie będziemy. Jestem pewne, ze żadna z nas nie chce mieć w środku rupieciarni, dlatego wkładajmy w nasze serca myśli piękne i szlachetne. Budując siebie wewnętrznie będziemy mogły pozytywnie wpływać na innych, ponieważ to co zgromadzimy dla siebie będzie z nas wypływać i będzie zachęta dla innych. Jednak przede wszystkim będziemy mieć wpływ na nasze życie i wzrost. Jak mówi Biblia:
„Śmierć i życie są w mocy języka, lecz kto nim zyskuje przyjaciół, korzysta z jego owocu”- Przyp 18,21
Ola Mazurkiewicz
Już od jakiegoś czasu, jestem zdania, że relacje między ludzkie nie są łatwą sprawą. Oczywiście jest w życiu każdej z nas taki okres, w którym porozumiewanie się jest proste, a jak nie to zabieramy łopatkę, grabki i idziemy do innej piaskownicy. W okresie dojrzewania zależy nam na tym, aby pozyskać aprobatę innych ludzi, aby nas dobrze postrzegano. Jednak szybko pojawiają się pierwsze trwalsze znajomości, a z nimi czasami konflikty i zranienia. Niektóre z nich są wynikiem wypowiedzi nieznanych nam ludzi, ale najbardziej sprawiają ból te powiedziane przez zaufaną osobę.
Gdy słyszymy drugi lub trzeci podobny komentarz zaczynamy się zastanawiać stając przed lustrem ile jest prawdy w tym co o nas ludzie mówią. Im bardziej wpatrujemy się w odbicie tym łatwiej nam zgodzić się z trafnością docinka.... Ale stop! Czy takie myślenie do czegoś prowadzi?? Pielęgnowanie zranień, jest ciągłym rozdrapywaniem niezagojonych ran. Tak naprawdę nie wnosi nic konstruktywnego. Warto się zastanowić czy nasza ocena nie jest wyłącznie zbiorem tego co mówili o nas inni na przestrzeni naszego życia?
Przede wszystkim jest jednak Ktoś, kogo zdanie powinno się liczyć dla nas najbardziej. Jego myśli o nas są zawsze budujące i pełne miłości. Jako doskonały Ojciec, nigdy nas – swoich dzieci nie krzywdzi. „Pragnę wylać na Ciebie swoja miłość ponieważ Jesteś moim ukochanym dzieckiem, a ja Twoim ojcem” [1 J 3,1]. Nasz Stwórca zaplanował nasze istnienie jeszcze przed urodzeniem.”Znałem Cię jeszcze zanim się począłeś” [Jr 1,4-5] Gdy mamy te słowa na myśli widząc swoje odbicie przed lustrem wiemy jak postrzega nas Bóg, możemy czuć spełnienie, bo odnajdujemy tego który kocha nas najbardziej. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” [J 3,16] Dostrzegając to możemy czuć się w pełni zaakceptowani. Nieodłącznym tematem jaki wiąże się ze zranieniami jest przebaczenie. Jest to czyn, wymagający dużego wysiłku i nie każdego na nie stać. Mimo to nie powinnniśmy pozwolić sobie na życie w zgoszknieniu bo, to niszczy najbardziej nas samych. Zaczynamy nie lubić, myśleć o nich źle a nawet nienawidzić osób, którym nie jesteśmy w stanie wybaczyć.
Natomiast jeżeli wiemy jak na wybaczanie patrzy Bóg chociażby w przypowieści o synu marnotrawnym, którego ojciec biegnie aby go przywitać gdy ten wraca po ucieczce do domu. Wyprawia on ucztę na cześć syna który się odnalazł, zamiast dać mu karę za to że przetrwonił powierzony majątek. Tak Bóg patrzy na nas nie licząc naszych grzechów, gdy żałujemy że je popełnliśmy, ale sprawdzając czy go kochamy i jak bardzo odwzajemniamy jego miłość. Patrząc przez pryzmat tego jak wiele nam zostało wybaczone jest łatwiej podjąć wysiłek by wybaczyć krzywdy wyrządzone wobec nas. Warto jest wybaczyć nawet najbardzej głębokie najtrudniejsze zranienia, bo przynosi to radość i spokój do naszego życia. Nie musimy walczyć i bić się z myślami, ani przeżywać przykrych emocji związanych z osobami które gdzieś, kedyś zrobiły lub powiedziały coś nie tak. Doskonale sobie zdaję sprawę że każda z nas pomyśli „łatwo ci tak pisać”, ale sama raniłam i byłam zraniona i wiem że, ani nie jest łatwo przeciwstawić się w sobie negatywnej opinii, ani nie jest łatwo wybaczyć temu kto jest jej właścicielem. Jednak uważam że warto podjąć tą bitwę z samym sobą, by stać się lepszym człowiekiem.
Jego Wielka Łaska
Joanna Kmiecik
Niedawno moje maleństwa wyjechały z domu na studia. Pośród całego zamieszania związanego z przeprowadzką, wynajęciem mieszkania, kupowaniem potrzebnych rzeczy, nie odczuwałam tego, że coś się kończy i już nigdy nie wróci. Dopiero, gdy zostałam sama, sięgnęłam po album ze zdjęciami i właśnie wtedy powróciły wspomnienia…
Uświadamiałam sobie, że pewien etap, który tak bardzo kochałam, już się skończył.
Przez wszystkie lata pomagaliśmy naszym dzieciom, by mogły dojść do tego miejsca, w którym są obecnie. Razem z Tomaszem odczuwamy pełną satysfakcję z tego, że udało im się wejść w dorosłe życie, jak również cieszy nas fakt, że mają przed sobą tyle nowych możliwości. Jednak wpatrując się w zdjęcia, które uchwyciły tylko cząstkę ich dzieciństwa, zrozumiałam, że już nie będzie tak jak kiedyś, nie będzie: wspólnych opowieści po powrocie ze szkoły, wspólnych obiadów, wypadów na basen, czy codziennych spacerów z psem po lesie, nie będzie już zwykłych i niezwykłych codziennych chwil spędzonych pod jednym dachem.
Jednak to co było tak niezwykłe w tej sentymentalnej chwili to to, że mój umysł nie zarejestrował smutnych konfliktowych sytuacji, czy jakiś bolesnych przeżyć z ich dzieciństwa, ale wszystkie skojarzenia związane z moimi dziećmi były i są najpiękniejszym doświadczeniem mojego ziemskiego życia. Rozmyślając przez moment na tym, usłyszałam jak Duch Święty mówi do mojego serca: ,,Tak właśnie Ojciec w niebie patrzy na swoje dzieci, dzięki ofierze Jezusa pamięta same cudowne chwile i nie pamięta złych, On dostrzega w nas dobro i niepowtarzalne piękno, każdego dnia uśmiecha się nad naszym życiem.” Przyjaciółko! tak o Tobie myśli Ojciec, gdy patrzy na Ciebie i na całe Twoje życie. Bo tym jest właśnie JEGO WIELKA ŁASKA.
Przyjaciółki
Kobieca przyjaźń zmienia. Przyjaciółki się pobierają, przyjaciółki mają dzieci. Przyjaciółki zmieniają się w twojej pracy, niektóre odchodzą do innej pracy inne z kolei spełniają swoje marzenia w byciu mamą. Moje dwie przyjaciółki w ubiegłym roku przeprowadziły się do innego miasta. Inna z kolei przeżyła w ostatnim czasie tragiczne doświadczenia i kiedy teraz patrzę w jej oczy, rzeczy po prostu już nie są takie same.
W ciągu ostatnich sześciu miesięcy nie doświadczyłam prawdziwej przyjaźni i bardzo mi tego brakowało! Wiesz … kogoś do kogo możesz zadzwonić o każdej porze dnia pod byle pretekstem, kogoś z kim oglądasz ulubiony film i czujesz się jak w domu. Przyjaciółki, z którą biegasz, wychodzisz coś zjeść, prowadzisz głębokie, znaczące rozmowy. Której możesz powiedzieć o najskrytszych, ciemnych, brzydkich czy bezbożnych myślach i nie czujesz się osądzona. Z którą możesz się śmiać, płakać, spierać, mieć jej nawet dosyć a na koniec dnia i tak jest twoją najlepszą przyjaciółką. Tęskniłam za tego typu przyjaźnią.
Wczoraj po 11 latach mieszkania z moją siostrą i jej rodziną, przeprowadziłam się do swojego mieszkania. Jedyne co miałam, to łóżko, komoda i dwa nocne stoliki. W czasie przeprowadzki przyszło kilka dziewczyn, które rozpoczęły proces przemiany mojego mieszkania. Przyniosły ze sobą meble, pościel, dekoracje i mnóstwo innych prezentów na parapetówę. Pomalowały meble, porozkładały zdjęcia i udekorowały każdy pokój. Byłam ogarnięta ich miłością.
Być może w danej chwili nie mam tej jednej przyjaciółki od serca, ale mam wokół siebie wspaniałe dziewczyny, które kochają mnie i wspierają. Wierzę, że w tej chwili Bóg chce mi pokazać , że to On jest moim najlepszym przyjacielem!
Wszystko co zrobię, to wygram !
Cheryl Luke
"Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu, z tymi którzy go miłują."
- Rzym 8,28
„Wszystko co zrobię, to wygram!” to tytuł popularnej piosenki HIP HOP, która ma znakomity rym i kilka chwytliwych słów. Nic nie mogę na to poradzić, ale wciąż powtarzam w mojej głowie pierwszą linijkę refrenu: ” wszystko, co zrobię, to wygram, wygram, wygram, choćby nie wiem co". Coś we mnie zaczyna tańczyć i to nie z powodu samego rytmu tej piosenki, ale niesamowitego znaczenia tych słów. Każdy chce wygrać prawda? Słowa są potężną siłą i mają zdolność do tego, by budować i niszczyć. Oferują energię, która daje życie lub stwarzają okoliczności, które prowadzą do śmierci.
Każdy ma pragnienie, aby zwyciężać! Prawdą jest, że mamy możliwość wygrać bez względu na to, czego doświadczamy. Czy to oznacza, że wszystko co nas spotka, będzie łatwe? Wcale nie – ale możemy wygrać.
Biblia mówi : „…że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu, z tymi którzy go miłują.”
Kiedy myślę o niektórych doświadczeniach, które mnie spotkały, zdecydowanie nie chciałabym ponownie ich przeżywać, ale zdaję sobie sprawę z tego, że w znacznym stopniu pomogły one ukształtować mój charakter i stać się tym, kim jestem dzisiaj. W tamtym czasie czułam się przegrana, ale dziś gdy patrzę na wszystkie problemy, które ustąpiły, mogę z dumą podnieść ręce do góry w geście zwycięstwa i trzymać je przez cały czas wysoko.
Dlatego na koniec dnia, niezależnie od tego, jak sprawy się mają, albo jak się czujesz, możesz zaśpiewać lub powiedzieć z przekonaniem w sercu „ wszystko co zrobię, to wygram, wygram, wygram, choćby nie wiem co „ i unieś swoje ręce do góry w geście zwycięstwa, bo z Bogiem jesteś nim każdego dnia.
Dbaj o swoją armatę !
Marta C.
"Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne,
ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny... zdolne osądzić zamiary i myśli serca"
- Hbr. 4,12
Nie jestem kobietą związaną z militariami, moją pasją nie są karabiny, łuki i armaty ale wiem, że każda z nas ma w sobie potężną broń. Żeby nie "zardzewiała" trzeba o nią codziennie dbać. Mam na myśli broń przeciwko negatywnemu myśleniu, które lubi nas atakować.
Myśli szybko się rozmnażają, czasami nie sposób je upilnować i skontrolować we właściwym czasie. Pojawiają się w różnych okolicznościach, podczas słuchania muzyki, po rozmowie z sąsiadką, w trakcie oglądania tv, czytania, stania w kolejce czy korku, u dentysty etc. Nie wszystkie są złe, jednak każdej z nas czasami zdaża się pomyśleć w negatywny sposób o sobie, swoich możliwościach, przeszłości, przyszłości, sytuacji rodzinnej lub finansowej... Różnorodne media, którymi jesteśmy otoczone, nie często wywołują u nas zachętę i upragniony spokój.
W perspektywie czasu negatywne myśli mogą zniszczyć, którąś z dziedzin naszego życia. Najlepszą bronią jaką poznałam jest to, co na dany temat mówi do nas i o nas Bóg, niezależnie w jakim czasie i okolicznościach żyjesz "Ja wiem, jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieja" /Jer. 29,11/. Te słowa są napisane w Biblii, czytając je regularnie i pamiętając o nich w kolejce do kasy masz czym skutecznie naładować swoją broń, żeby walczyć "bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny...zdolne osądzić zamiary i myśli serca" /Hbr. 4,12/. Tak jak spotkanie z przyjacielem daje radość, tak relacja z Bogiem ostrzy nasze miecze, ładuje armaty - daje zwycięstwo. To nie jest romantyczna walka serca z rozumem ale bitwa o życie, które jest dla każdej z nas zaplanowane, i to w obfitości.
Żyjąc dla innych
Marta G.
"Tylko dzięki samemu Bogu staliśmy się tym, kim jesteśmy.
On przecież postanowił już przed wiekami, że uzdolnieni przez Chrystusa, powinniśmy żyć dla innych"
- Ef. 2,10
Znalazłaś się na ziemi w określonym celu. Bóg uzdolnił cię i wyposażył. Jako nowe stworzenie, ukształtowane na Jego obraz, odziedziczyłaś zdolność do kochania tak jak Bóg. Zostałaś wypełniona przez Niego miłością. Jedyne co musisz zrobić to pozwolić jej, by zaczęła z ciebie wypływać.
Tak jak czytamy w otwierającym wersecie, Bóg powołał nas do życia dla innych. W Jego sercu szczególne miejsce zajmują samotni, uciśnieni, osieroceni. Chce się o nich troszczyć, pocieszać, wspierać. W jaki sposób? Działając przez ludzi. Jesteś Mu potrzebna, by być przedłużeniem Jego rąk, być kanałem Jego miłości. Bóg jest poruszony przez miłość jaką okazujesz tym, których wykupił poprzez posłanie swojego Syna na śmierć.
Przeczytałam kiedyś bardzo trafne stwierdzenie: „Najlepszym pożytkiem z życia jest miłość. Najlepszym wyrazem miłości jest czas. Najlepszym czasem do okazywania miłości jest chwila obecna”.
Jeśli jesteś skupiona wyłącznie na sobie i nie masz w sercu miłości do innych ani pragnienia, by im służyć, powinnaś się zastanowić czy rzeczywiście Chrystus jest obecny w twoim życiu.
Pragnę cię zachęcić do otworzenia się na potrzeby ludzi wokół ciebie. Niech Boża miłość umieszczona w tobie zacznie wyrażać się w działaniu poprzez słowa i czyny. W ten sposób przyciągniesz Bożą przychylność i Jego błogosławieństwo. Gwarantuję, że przyniesie to również wiele satysfakcji i spełnienia.
Nadzieja i pokój
Ewa Kułanowska
"Albowiem Ja wiem, jakie myśli mam o was - mówi Pan
- myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją"
- Jeremiasz 29,11
Moje życie mogę podzielić na dwa etapy. Pierwszy przed Jezusem (tak, jak dzieli się ery historyczne), drugi, kiedy Go poznałam. Pierwszy etap wydawał mi się dobry póki wszystko nie runęło. Prawie w jednej chwili straciłam cały dorobek życia. W środku zimy z mężem i dziećmi znalazłam się na ulicy. Szukałam pomocy u ludzi - nie nadeszła. Nastąpił etap, do którego nigdy nie chciałabym wrócić. Koszmar, z którego nie było wyjścia.
Pewnego razu nowo poznani ludzie zaczęli mi opowiadać o miłości Bożej. Słowa, które kierowali do mnie mówiły mi o kimś, kto kocha mnie bezwarunkową miłością. Potrzebowałam tego ogromnie, szczególnie w sytuacji w której się znalazłam. W moim sercu zaczęła budzić się nadzieja i negatywne myśli musiały ustąpić. Lektura Pisma Świętego nasycała mnie Bożymi myślami - zaczęłam marzyć. Wcześniej nawet nie ośmieliłam się tego robić.
W moim sercu zagościła nadzieja i Boży pokój. Różne trudne sprawy już mnie tak nie dotykały. Potrafiłam inaczej spojrzeć na ludzi i otaczający świat.Zobaczyłam jaki jest piękny. To Bóg uspokoił moje wnętrze. Przekonałam się, że Bóg jest zawsze ze mną, że się mną opiekuje, że mnie chroni i wspiera. Uświadomiłam sobie, że Bóg jest żywy i mogę liczyć na Niego w każdej sytuacji. Dziś wiem, że Pan wszystko dobrze uczyni. Bogu powierzyłam w modlitwach moją rodzinę i każdą troskę. Boże działanie widzę każdego dnia i już nigdy nie chciałabym innego życia.
Wspomnienia przeszłości
Joanna Dąbek
"Czy jest ktoś, kto się nie kurczy, kiedy wspomina własną przeszłość?"
- autor nieznany
Ten, kto to powiedział na pewno miał dużo racji, jednakże czasem warto zatrzymać się na chwilę ze swoimi myślami na przeszłości, przyjrzeć się jej i porównać z teraźniejszością. Bo kiedy ja patrzę na siebie, na to jaką transformację przeszłam, porównując siebie z przed lat. Gdy myślę o strachu, który kiedyś trzymał mnie w ryzach, o nieśmiałości i różnych ograniczeniach, które krępowały mnie i moje życie, rośnie w moim sercu uwielbienie i niesamowita wdzięczność do Niego. Przychodzi też jeszcze większa świadomość tego, że On naprawdę powołał nas do wolności, do obfitości i radości.
Gdybym nie poznała Jezusa, myślę, że strach towarzyszyłby mi do końca moich dni i zawsze kontrolowałby moje życie, przez co nigdy nie odważyłabym się robić tego, co pragnę i co lubię, tym samym nie robiłam tego, do czego Bóg mnie powołał.
Pomyśl o tym, jak wyglądało Twoje życie, zanim poznałaś Jezusa, pomyśl o tym, jak duży kontrast jest pomiędzy tym, jaka kiedyś byłaś i jak żyłaś, a tym jak dziś funkcjonujesz. To pozwoli Ci zauważyć, ile Bóg zrobił już dla Ciebie, to odświeży Twoją miłość i wzbudzi wdzięczność do Niego. Kiedy będziesz świadoma zmian, których Bóg dokonał w Tobie odkąd Cię prowadzi, wzrośnie na nowo Twoja wiara w to, co On może jeszcze zrobić w Twoim życiu i przez twoje życie, prowadząc Cię na coraz to wyższy poziom.
Prawdziwa miłość tylko od Boga!
Agnieszka
"...A my znamy i wierzymy miłosci, którą
Bóg ma do nas. Bóg jest miłością, a kto mieszka i trwa w miłosci, mieszka i trwa w Bogu a Bóg mieszka
i trwa w nim"
- 1 List Jana 4:16
Jak każda kobieta tak i ja uwielbiam słyszeć miłe słowa, zachętę i komplementy szczególnie od ludzi, którzy są nam bardzo bliscy. Chciałabym codzień słyszeć jak bardzo jestem kochana i potrzebna. Niestety w moim życiu tej szczerej, prawdziwej, a przede wszystkim niczym nieograniczonej miłości było bardzo niewiele. Jako mała dziewczynka wciąż domagałam się od swojej mamy aby mówiła mi że mnie kocha i że jestem jej mała księżniczką. Każdego dnia potrzebowałam fali uczuć i troski.
W wieku jedenastu lat z powodu alkoholizmu w moim domu zaadoptowała mnie moja babcia. Wydawało mi się wtedy, że nic więcej do szczęscia mi nie trzeba. Miałam ciszę, spokój, miejsce do nauki i prywatności jednak szybko odezwała się ta pustka z dzieciństwa. Brak miłości to uczucie towarzyszyło mi przez wiele lat. Czułam się niechciana, odrzucona i zraniona. Wszystko zmieniło się gdy na mojej drodze stanął Łukasz dziś już mój mąż :)
To właśnie On przyprowadził mnie do Hosanny i dzięki niemu poznałam Jezusa. Ciężko mi powiedzieć, że właśnie w tamtym momencie moje życie całkowicie się zmieniło, to nie tak. Wtedy zaczął się zmieniać mój sposób myślenia o sobie samej. Długo trwał proces, w którym uświadomiłam sobie jak cenne jest moje życie w oczach Boga. Jak wiele poświęcił On dla mnie i jak bardzo mnie kocha. Musiałam uświadomić sobie, że miłość Boga do mnie jest nieograniczona, niezastąpiona, bezgraniczna, bezinteresowna, pełna wyrozumiałości i prawdziwa. Teraz już wiem, że nikt nie jest w stanie dać mi takiej miłość jaką daje mi mój Bóg. Nikt nie jest w stanie zaakceptować mnie tak jak akceptuje mnie mój Bóg. To właśnie On wypełnił pustkę w moim sercu i zabliźnił zrenienie z dzieciństwa.
Miłość Boża każdego dnia zachęca mnie do lepszego i wydajniejszego życia. Czuję się kochana i chcę kochać, Ciebie też zachęcam! :)
Czekając na wolność
Barbara Wielgus
"...jeśli więc Syn Was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie."
- Ew. Jana 8,36
Wolność będąca darem Chrystusa może przetrwać jedynie przez wiarę rozumianą jako wdzięczne, pokorne, radosne przyjęcie Tego, który jest prawdą, Zbawcą i źródłem prawdziwej wolności.
Cóż zanim ta prawda zrodziła się we mnie, żyłam w ciągłym napięciu, strachu i leku, który towarzyszył mu nieustannie. Czułam na sobie więzy, które coraz bardziej zaciskały się, nie pozwalając mi żyć i oddychać. Wierzyłam w Boga, ale nie w Ojca, byłam Jego stworzeniem, ale nie córką. Do momentu, kiedy przeczytałam pewna prawdę w Liście do Rzymian 8 rozdz., werset 14-17. Wówczas doznałam objawienia, kim naprawdę jestem, po co się urodziłam i odnalazłam swoją nowa tożsamość. Z niewoli przeszłam do wolności. Poczułam się ważna, bezpieczna i i szczęśliwa. Duch bojaźni i lęku został wyparty. Wreszcie wolna w Nim w Jezusie Chrystusie w moim Panu. Więzy opadły, bo stałam się córką a nie niewolnicą, przyjęłam ducha Synostwa.
Poprzez swoją miłość do grzeszników Jezus ukazał nam taki rodzaj wolności, dla którego uczynił nas wolnymi. Jest to wolność miłowania się wzajemnie w Chrystusie, z Chrystusem i na sposób Chrystusowy. Podstawą takiej wolności jest wiara w Boga, który jest miłością i w Tego (Jezusa) który odsłania nam pełny wymiar miłości Ojca.
Czas na zmiany
Beata Wosinek
Każdemu z nas zmiany w życiu mogą różnie się kojarzyć. Dla jednych będą wspomnieniem czegoś pozytywnego, miłego i zawsze będą na nie otwarci. Inni z kolei ze zmianami kojarzą niezbyt przyjemne okresy z ich życia, które wniosły strach , niepokój i ból.
Bez względu na to, jakie skutki przynoszą one do twojego życia, wierzę, że każda zmiana jest potrzebna do tego, by wzrastać!
Nie pozwól, by strach przed zranieniem, przyjęciem większej odpowiedzialności czy zaufaniem Bogu i podjęciem kroku wiary okradł cię z tego, co Bóg dla ciebie przygotował.
Każda zmiana niesie za sobą coś nieznanego, co wymaga zaufania Bogu, że On dokładnie wie, gdzie nas prowadzi i nigdy nas nie zawiedzie. Za każdą zmianą kryje się kolejna szansa na to, by wejść na nowy poziom życia i relacji z Bogiem. I odczuwany przez ciebie strach przed tą zmianą pokazuje, że potrzebujesz Boga, by przez nią przejść.
Kiedy przyjdzie kolejna możliwość na zmiany, pełen wiary otwórz się na nie i pozwól, by przyniosły progres do twojego życia.
W Nim bowiem wybrał nas przed stworzeniem świata.
Joanna Wojciechowska
Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów poprzez Jezusa Chrystusa.
List do Efezjan 1:4-5
Na konferencji prasowej pewnemu znanemu naukowcowi zadano pytanie:,,Jakie jest pana największe odkrycie? Odpowiedź była zaskakująca:,, Jezus mnie kocha. Wiem o tym, bo tak mówi Pismo Święte”.
Nie ma znaczenia, ile lat poświecisz na naukę i badania, ale nigdy nie odkryjesz większej prawdy ponad tę o miłości Jezusa Chrystusa do człowieka.
To miłość poprowadziła Syna Bożego na krzyż, który był przeznaczony dla nas, by nas ratować. Choć trudno nam w to uwierzyć, to Jezus Chrystus umarł za każdego z nas. Umarł za mnie i za Ciebie. I gdybym ja albo ty była jedyną osobą na świecie oddałby swoje życie, abyśmy mogły żyć.
Jeżeli czujesz, że twoje życie traci sens i nie widzisz celu, oprzyj je na solidnej jak skała rzeczywistości, że Jezus Cię kocha.
Bóg przeznaczył nas na swoje przybrane dzieci.
Bóg chce nas zaadoptować przez bezgraniczną miłość Jezusa Chrystusa.
Pamiętaj! Bóg Cię wybrał i wydał za Ciebie swojego syna Jezusa, ponieważ Cię bezgranicznie kocha. Jesteś jego upragnionym dzieckiem. Jesteś ,,oczkiem w głowie’’ Tatusia.
"Nawet ślimak dzięki swojej wytrwałości dotarł w końcu do Arki Noego"
Anna Markiew
To cytat z książki Ricka Warrena - Życie Świadome Celu.
Zabawne (może kiedy w końcu przekroczył próg Arki, Noe przywitał go słowami -ostatni będą pierwszymi?).Ja odnajduję w tych kilku słowach mądrość, która zachęca mnie do rozwijania tej cechy charakteru, która jest niezbędna do osobistego wzrostu w relacjach z Bogiem i wejścia w "swój Kanaan".
W wielu okolicznościach mojego życia, często trudnych i niezrozumiałych, Bóg uczy mnie bycia wytrwałą. Moja dusza tego nie lubi i zwykle w tym procesie jest mocno "poobijana". Ale to cena, którą warto zapłacić- warto, bo dzięki temu, uczę się wytwać w modlitwach, wytrwać w relacjach z innymi, które sprawiają, że staje się dojrzalsza i wreszcie wytrwać, aby zobaczyć to, co u ludzi jest niemożliwe .
Biegnę dalej wytwale do celu, nie chcę dryfować i nie zgadzam się na przeciętność, pokonam "swoich Goliatów" i wejdę w obiacane dziedzictwo.Jeszcze Bóg mnie zaskoczy-Ciebie też.
Co robić, jeśli jesteś zmęczona byciem silną?
Joyce Meyer
Czy kiedykolwiek zauważyłaś, jak wiele różnych myśli przebiega przez twój umysł każdego dnia? Niektóre są dobre, niektóre złe. Niestety, naszą naturalną pokusą jest skupienie się na tych złych, ich akceptacja nie wymaga żadnego wysiłku. Wysiłek nadchodzi, kiedy jesteśmy zdeterminowan,e aby porzucić negatywne myśli i mocno chwycić te pozytywne.
Bitwa Twoich Myśli.
Pozytywny umysł, pełen wiary i nadziei rodzi pozytywne życie. Przeciwieństwo tego również jest prawdziwe: negatywny umysł pełen strachu i zwątpienia rodzi negatywne życie, które może ostatecznie cię zniszczyć. Wielu ludzi zostało zranionych tak wiele razy, że nie sądzą, iż potrafią stawić czoła kolejnej porażce. Dodatkowo, odmawiają sobie nadziei, więc nie będą rozczarowani. W twoim umyśle każdego dnia toczą się bitwy. Kiedy zaczynamy odczuwać, że bitwa jest zbyt trudna i chcemy się poddać musimy wybrać opór przeciwko negatywnym myślom i być zdeterminowanym, aby panować ponad naszymi problemami. Musimy zdecydować, o tym że się nie poddamy się.
Kiedy jesteśmy bombardowani wątpliwościami i strachem, musimy stanąć mocno i powiedzieć: “Nigdy się nie poddam! Bóg jest po mojej stronie. On mnie kocha i pomaga mi! Dam radę!”
Nie Poddawaj Się!
Nieważne jak złe i wściekłe są bitwy w twoim umyśle, nie poddawaj się! Zrób krok do przodu i odzyskaj teren, który został ci skradziony. Nawet jeśli za pierwszym razem jest to tylko centymetr, upewnij się, że polegasz na Bożej łasce, a nie na swoich zdolnościach.
W Liście do Galatów 6:9 apostoł Paweł zachęca nas do kolejnych kroków! Nie poddawaj się! Nie miej tego starego „poddam się” ducha. Bóg szuka ludzi, którzy znajdują odwagę, aby powstać ponad wszystkimi negatywami i dążą do pozytywów. Kiedykolwiek będziesz w swoim życiu przechodzić przez doświadczenia, chcę cię zachęcić, abyś pozostała radosna i odmówiła poddania się! Bóg jest z tobą. On pomaga ci w duchowym postępie – rozciąga cię i zachęca abyś szła dalej w tych ciężkich czasach. Łatwo jest się poddać, ale potrzeba wiary, aby upierać się przy zwycięstwie.
Przeprogramuj Swój Umysł
Kiedy bitwa wydaje się nie mieć końca i myślisz, że nie dasz rady pamiętaj, że przeprogramowałaś “światowy” umysł na myślenie w sposób, w który myśli Bóg. W ten sam sposób, w jaki programowane są komputery, programowane są również nasze umysły. Od czasu, kiedy się urodziliśmy nasze umysły są jak komputery, w które są zaprogramowane wszystkie życiowe śmieci. Ale Bóg – najlepszy „programista komputerowy” pracuje nad nami każdego dnia, aby przeprogramować nasze umysły wtedy, kiedy współpracujemy z Nim (porównaj Rzymian 12:2).
Kiedy Postęp jest Wolny
Ten proces przeprogramowania czy odnowy naszego umysłu będzie postępował powoli, więc nie bądź zniechęcona, jeśli postęp będzie wolny. Nie poddawaj się, kiedy zobaczysz niepowodzeni,e czy będziesz miała zły dzień. Po prostu powstań, otrzep się z kurzu i rozpocznij od nowa.
Kiedy dziecko uczy się chodzić, wiele razy upada, zanim rozwinie zdolność chodzenia bez upadków, jednak dziecko jest wytrwałe. Po upadku może przez chwilę płakać, ale zawsze wstanie i spróbuje ponownie. Uczenie się sposobu, w jaki zmieniamy umysł działa w ten sam sposób. Będą dni, kiedy nie będziemy robić wszystkiego tak, jak trzeba – dni, w których nasze myślenie jest negatywne. Ale nigdy nie przestawaj próbować. Bóg powoli sprowadza nas na Swoje ścieżki myślenia. Po prostu się nie poddawaj!
Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz nie nadaje się do Królestwa Bożego Łuk. 9:62
Kasia Chęć
Bóg ma dla Ciebie powołanie i dobrą przyszłość, ale możesz nigdy nie wejść w to miejsce trzymając się przeszłości. Mamy skłonność patrzeć na siebie z perspektywy naszych osiągnięć, wykształcenia, pozycji, pochodzenia i doświadczenia porażek bądź sukcesów, które osiągnęliśmy. Co wtedy, gdy w naszych oczach nie mamy tej pozycji, tego wykształcenia, pochodzenia, a na naszej liście osiągnięć więcej jest porażek niż sukcesów?
"Wydajemy się sobie w naszych oczach jak szarańcza". Czy to właściwa perspektywa dla Bożej córki? Osoby, dla której Król Królów i Pan Panów oddał swoje życie , ponieważ uważał, że jesteś na tyle cenna, by Cię wykupić? Dla Niego byłaś na tyle wartościowa , że postanowił zostawić swój tron, swoją chwałę i pozycję, by zamieszkać w Tobie i móc cieszyć się relacją z Tobą każdego dnia. Przez to uczynić Cię nowym stworzeniem z czystą kartą i nową perspektywą na życie. Ale czy wiesz, że możesz z tego nigdy nie skorzystać? Potrzebujesz rozprawić się ze swoją przeszłością i złymi wyborami. Potrzebujesz przebaczyć sobie złe decyzje, których dokonałaś, grzechy, które popełniłaś i rzeczy, które mogłaś zrobić a nie zrobiłaś. Jeśli ciągle będziesz oglądała się wstecz, to nigdy nie dojdziesz do miejsca ,gdzie chcesz. Oglądając się za siebie, nie widzisz drogi przed Tobą. A to sprawia ,że zbaczasz z obranego kursu.
Ta przeszłość może dotyczyć kilku lub kilkunastu lat wstecz, ale również dnia wczorajszego. Sukcesem diabła nie jest udane kuszenie, ale następujące po nim więzienie poczucia winy i zawodu. Ludzie żyjący w potępieniu nie są groźni dla wroga. Tacy ludzie są tak zgaszeni ,że nie potrafią spojrzeć Bogu w twarz i przyznać się do winy, sądząc, że nie zasługują na łaskę. Ale Bóg dał nam rozwiązanie 1Jana 1,9 mówi: Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy i oczyści nas od wszelkiej nieprawości". Jest to takie proste, ale dla niektórych zbyt proste, by mogło nieść rozwiązanie. Bóg zrobił już wszystko, by być blisko, by mieć relacje z Tobą i cieszyć się każdym Twoim dniem. On w Ciebie wierzy, a czy Ty wierzysz w siebie? Teraz kiedy wszystko możesz w tym ,który Cię umacnia. W Przypowieściach Salomonowych pisze ,że sprawiedliwy siedem razy na dzień upada, ale znów się podnosi. Można upaść, ale kluczem jest to ,że znów się podniesiesz. Dopóki wstajesz, walka trwa. Nie daj wrogowi satysfakcji. Wstań, wyznaj swoją zależność od Boga i patrz na przód. Bo On przygotował dla Ciebie lepszą przyszłość.
Świadectwo
Anna Kwiatkowska
Jestem bardzo wdzięczna Bogu za szanse, którą dostałam. Za to, że mogłam być na konferencji „Colour 2011”. Było naprawdę super. Bóg spełnił moje dwa marzenia (lot samolotem i … Anglia) a o byciu na konferencji organizowanej przez Hillsong London … to przekroczyło moje marzenia. NIGDY bym nie powiedziała, że tam będę. A jednak. To pokazało mi Bożą łaskę i Boże błogosławieństwo dla mojego życia.
Jeśli chodzi o konferencję…, to po kolei.
Uwielbienie: no cóż. Było niesamowite, obecność Boża była odczuwalna ta atmosfera, ta wolność.
Jeśli chodzi o kazania -nikt nie miał określonego tematu. Każdy mógł głosić o tym, o czym mu się podobało. A Bóg sprawił, że wszyscy głosili tak, jakby w jednym temacie. Jedno kazanie było kontynuacją drugiego. Każde było niesamowite, poruszające i zawierało pewną prawdę, która otwierała moje oczy na nowo. Wiem, że Bóg przygotowywał mnie na tym wyjeździe, dawał mi siły, budował moją wiarę, żebym mogła się ostać przed nadchodzącymi wydarzeniami. O których nie miałam pojęcia. Żebym mogła być przykładem i dodawać sił swojej rodzinie. Bóg rozpalił moje serce na nowo, a Duch Święty je odświeżył, zasiał nowe pragnienia, marzenia, wyznaczył nowe cele. Więc kazania były budujące i niesamowite.
No i sposób usługiwania kobietom. Z taką miłością, chęcią, zapałem i uśmiechem na twarzy.
Ciężko opisać słowami, jak było. Bóg nas stworzył tak cudownie, że to, co widzieliśmy i słyszeliśmy, po prostu jest nie do opisania. Można dać zarys tego jak było. Ale żeby wiedzieć, trzeba tam być, pojechać. I przeżyć to samemu.
Jeśli chodzi o wydarzenia, o których pisałam wcześniej, (że Bóg mnie przygotowuje przez wyjazd na konferencję) …Wracałam cała w euforii, cała happpe, jak bym mogła, to opowiedziałabym wszystkim na lotnisku o tym, jak było. Ale szczególnie chciałam opowiedzieć o konferencji mojej babci, która leżała (u mnie) w domu chora. Już na lotnisku dowiedziałam się przez telefon, że z babcią jest gorzej. Na lotnisku czekałam na tatę ok. 1h, bo musiał załatwić coś w hospicjum w sprawie babci. Gdy przyjechałam do domu i zobaczyłam babcię … wiedziałam, że jest kiepsko, ale właśnie wróciłam z konferencji, gdzie Bóg podbudował moja wiarę więc wierzyłam, że będzie dobrze.
Rodzice powiedzieli mi, że babcia całą niedzielę mnie wołała i teraz wiem, że czekała aż przyjadę, żeby móc odejść w spokoju. Ja wróciłam w poniedziałek, po przyjeździe siedziałam z babcią. We wtorek nie poszłam do szkoły, siedziałam przy łóżku babci, trzymałam ją za rękę i modliłam się jak tylko umiałam. Ale mimo tego wiedziałam, że babcia powoli umiera, umiera i cierpi, że gdzieś tam toczy się walka duchowa, która trzymała babcię przy życiu. Gdy babcia zmarła w środę … to tak jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody. Pytałam Boga, CZEMU?
Ale tak miało być. Babcia przyjęła Boga do serca, uwierzyła i wiem, że jest zbawiona. Gdyby nie choroba … mogłaby nigdy nie zawołać do Boga. Mogłaby się nie nawrócić. A jednak. Dziękuje Bogu za wszystko (za siłę …), za to, że nie muszę się smucić. Teraz wiem, że moja babcia jest w lepszym miejscu, jest z moim Panem i Zbawicielem. Bóg zmienił mój sposób myślenia i wiem, że zrobi to pewnie jeszcze nie raz, ale teraz, dzięki temu, zrozumiałam wreszcie po ośmiu latach podążania za Panem, że śmierć to dopiero początek … a nie koniec.
Czekając na deszcz!
Beata Wosinek
„Słyszałem o dwóch rolnikach którzy potrzebowali deszczu, obaj się o niego modlili, ale tylko jeden z
nich przygotował pole, który naprawdę czekał na jego nadejście?
-Ten, który je przygotował.
-Przyjdzie czas , że Bóg ześle deszcz, proszę się na niego przygotować”
Ta krótka scena pochodzi z filmu „Facing the Giants” trwa zaledwie 2 minuty a przyniosła niesamowitą zachętę do mojego życia.
Ostatnio często zastanawiałam się nad trudem, jaki ponosimy w Kościele, aby go budować. Inwestujemy swój czas, pieniądze talenty a niejednokrotnie efekt tej pracy zamiast nas zachęcać i motywować, zniechęca i dołuje. Pytałam Boga, czemu tak się dzieje, dlaczego owoc jest tak mały, albo wcale go nie ma, dlaczego za każdą górą , którą pokonujemy pojawia się następna góra ? W natłoku tych wszystkich myśli i pytań włączyłam sobie ten film nie spodziewając się, że Bóg użyje go aby dać odpowiedź na nurtujące mnie pytania.
Wiem, że Boży deszcz przyjdzie i nasze modlitwy zostaną wysłuchane! Potrzebujemy tylko przygotować się do tego, co Bóg zaplanował. Czas samego przygotowania nie jest łatwy, wymaga wiele wysiłku i wyrzeczeń z naszej strony. Często możemy czuć się zmęczeni , zniechęceni, zranieni czy niedocenieni. Ale to właśnie w czasie przygotowania stajemy się bardziej dojrzali i odpowiedzialni. To w nim Bóg testuje nasze motywacje i charakter. Dołóżmy wszelkich starań, aby wykorzystać ten czas jak najlepiej, by deszcz który Bóg ześle mógł wydać obfity plon.
I pamiętajmy, że nie jest naszą odpowiedzialnością zesłać deszcz ale się do niego przygotować!!
Kierunek: Jedność
Joanna Dąbek
Często modlimy się o jedność w naszych rodzinach, w naszym małżeństwie czy kościele, oczekując, ze przyjdzie do nas w jakiś przedziwny sposób, tak jakby miała spaść do nas prosto z nieba. Prawda jest jednak taka, że jedność jest bardzo zależna od naszych kroków i decyzji, które podejmujemy w swoich postawach w relacjach z innymi. Na pewno nie pojawia się w naszym życiu automatycznie na zawołanie, to my ją budujemy, umacniamy i rozwijamy.
To czy stoimy w jedności z innymi najlepiej uwidaczniają trudne sytuacje, konflikty czy urazy. Nie jest trudno kochać innych, gdy wszystko jest w porządku i gdy sprawy przybierają pomyślny dla nas obrót i nie jest też trudno stać w jedności, gdy ze wszystkim się zgadzasz. Rzeczywistość jest jednak inna. Nie zawsze ludzie będą spełniać twoje oczekiwania, nie zawsze będą odpowiadać na twoje potrzeby, nie zawsze będą Cię zachęcać, czasem ktoś Cię pominie, czasem zrani i nawet nie zauważy, że sprawił Ci przykrość. Może przyjdzie czas, kiedy nie będziesz się z czymś zgadzać i nawet możesz mieć racje, ale pamiętaj, że to twoje reakcje na te trudne sytuacje albo przybliżają Cię do jedności, albo Cię od niej oddalają. Albo będziesz tym, który buduje jedność, albo tym który ją rozprasza. Niezależnie czy dotyczy to małżeństwa, Twojego kościoła czy rodziny na rzecz jedności będziesz musiał przykrywać słabości innych, stać się sługą, wyrzec się swojego ja, nieść na sobie odpowiedzialność.
Czy jest to proste? Wręcz przeciwnie. Ale pamiętajmy, że nie jesteśmy w tym sami, Nasz Bóg wspiera nas w naszych słabościach, bo w Jego sercu jest, abyśmy się wzajemnie miłowali, bo właśnie po tym rozpozna nas świat. Dlatego warto…
Głos pasterza
Laura Koke
Czy to nie jest niesamowite i zachęcające, że możemy rozpoznawać Jego głos i kiedy nas wzywa po imieniu, podążać za Nim.
Ile razy my, jako rodzice, kiedy jesteśmy w parku bądź dużej grupie osób, gdy wołamy nasze dzieci, przybiegają do nas? (To znaczy, jeżeli nie udają, że nas nie słyszą) Przychodzą do nas, bo znają nasz głos. Są w naszej rodzinie i wiedzą, że należą do nas. Reagują na nasz głos, a nie na głos nieznajomego.
Kiedy znamy głos Boga, możemy czuć się bezpiecznie. Gdy On mówi do naszych serc, to one odpowiadają, bo znają Go. Dlatego tak ważne jest, abyśmy pozostali w bliskiej relacji z Jezusem i Jego Słowem, abyśmy mogli doświadczać Jego prowadzenia.
Wiem, że czasem zastanawiamy się, czyj głos słyszymy w swoim umyśle: czy to diabeł czy Bóg, czy może moje szalone myśli? Jednakże, kiedy idziesz z Bogiem, spotykasz się z Nim i spędzasz czas w Jego obecności, z Jego słowem... To znasz jego głos, rozpoznajesz go! I kiedy potępienie, smutek czy zniechęcenie próbuje wejść do Twojego umysłu, potrafisz rozpoznać, że to nie pochodzi od Niego, bo znasz Jego charakter.
Jest kilka rzeczy, które Nasz Bóg nieustannie do nas mówi: że On nas kocha, że nasze grzechy są odpuszczone, że On chce uzdrowić naszego ducha, duszę i ciało, utożsamia się z naszym bólem i chce, abyśmy żyli w jego pełni , bo On wciąż żyje!
Bądźmy blisko Jezusa, abyśmy mogli go poznawać, nasłuchiwać, gdzie chce nas prowadzić i być gotowymi, aby Go naśladować!
Kto tu rządzi, Ty czy Twoje emocje?
Joyce MeyerGłównym problemem, z jakim mierzymy się w naszych relacjach są codzienne wzloty i upadki naszych emocji Zamiast jeździć na emocjonalnym rollercoasterze, potrzebujemy stać się ludźmi stabilnymi, solidnymi, nieugiętymi, wytrwałymi i zdeterminowanymi. Jeśli będziemy pozwalać naszym emocjom sprawować nad nami kontrolę, nie ma mowy, abyśmy stali się takimi, jakimi chcemy być. Oczywiście żadna z nas nie pozbędzie się emocji do końca, ale musimy nauczyć się jak nimi kierować i jak je kontrolować.
Kiedy jesteśmy kontrolowani przez emocje, nasze życie nie jest zabawne. Uczucia zmieniają się z dnia na dzień, z godziny na godzinę, z chwili w chwilę. Nie tylko się zmieniają, one też nas oszukują. Na przykład, możesz być otoczona tłumem ludzi i czuć, że wszyscy o Tobie mówią, ale to nie znaczy, że oni rzeczywiście to robią. Możesz czuć, że nikt cię nie rozumie, ale to nie znaczy, że tak jest naprawdę. Możesz czuć się niezrozumiana, niedoceniana lub nawet źle traktowana, ale nie znaczy to, że jest to prawdą. Jeśli chcemy być dojrzałymi, zdyscyplinowanymi ludźmi, musimy być zdeterminowani, aby nie kroczyć zgodnie z tym, co czujemy.
Ludzie często pytają mnie, “Skąd mogę na pewno wiedzieć, czy kroczę w prawdzie, czy idę zgodnie z moimi uczuciami i emocjami?” Wierzę, że odpowiedź można znaleźć w cierpliwości. Emocje prowadzą nas w kierunku pośpiechu, mówią nam, że musimy coś zrobić i zrobić to teraz! Boża mądrość natomiast mówi nam, żebyśmy poczekali, aż będziemy mieć jasny obraz tego, co mamy zrobić i kiedy mamy to zrobić. Musimy być w stanie odsunąć się i spojrzeć na naszą sytuację z Bożej perspektywy. Musimy podejmować decyzje oparte bardziej na tym co wiemy, niż co czujemy.
Pozwólcie, że dam Wam przykład z własnego życia. Pewnego razu zaoszczędziłam pieniądze, żeby kupić dobry zegarek. Chciałam kupić ładny zegarek, w którym pasek nie zmieniałby kolorów i nie barwił mojego nadgarstka na zielono. Pewnego dnia mój mąż Dave i ja byliśmy w centrum handlowym i zatrzymaliśmy się w sklepie jubilerskim, w którym zobaczyłam bardzo ładny zegarek. Patrząc na zegarek, odkryliśmy, że jest pozłacany i wiedziałam, że mógłby zmienić kolor, ale wyglądał na właśnie taki, jakiego szukałam i pasował idealnie do mojego nadgarstka. To nie wszystko, sprzedawca zaoferował obniżkę ceny. I moje emocje powiedziały: „Tak! To jest dokładnie to, czego chcę!”
Ale Dave powiedział: “Wiesz, że to jest pozłacane i może się odbarwić.”
Powiedziałam: “Wiem, ale naprawdę podoba mi się ten zegarek. Co powinnam zrobić?”
“To twoje pieniądze”- odpowiedział.
“Powiem ci, co zrobię”, powiedziałam do sprzedawcy: “Proszę przytrzymać zegarek dla mnie, kiedy będę się przechadzać po centrum. Jeśli będę miała pewność, że chcę ten zegarek, przyjdę po niego w ciągu godziny.”
Przechadzaliśmy się wię przez chwilę po centrum. I kiedy to robiliśmy, zauważyliśmy sklep z sukienkami. Ponieważ potrzebowałam kilku nowych ciuchów weszłam i znalazłam naprawdę ładny garnitur. Włożyłam go i pasował idealnie. Polubiłam go bardzo.
„Ładny garnitur”- powiedział Dave- „Powinnaś go mieć.” Spojrzałam na metkę z ceną i pomyślałam, Kosztuje tak dużo… nic dziwnego, że tak dobrze na mnie wygląda! Ale naprawdę chciałam ten garnitur! Właściwie wtedy chciałam trzech rzeczy. Chciałam zegarek, chciałam garnitur i chciałam nie być spłukana. Na co się zdecydowałam? Zastosowałam mądrość i zdecydowałam zaczekać. Zegarek – który tak naprawdę nie miał jakości, jaką chciałam – mógł zabrać całe moje oszczędności. Garnitur był piękny, ale również mógł zabrać większość moich oszczędności. Więc zdecydowałam, że najlepszą rzeczą jest zachować moje pieniądze i czekać, aż będę pewna co do tego, czego chcę najbardziej. Zazwyczaj najlepszym wyjściem dla takiej sytuacji jest: kiedy masz wątpliwości, nie rób tego!
Kiedy stajesz twarzą w twarz z jakąkolwiek trudną decyzją, zanim wykonasz krok, którego będziesz żałować, poczekaj, aż będziesz miała jasną odpowiedź. Emocje są cudowne, ale nie mogą mieć pierwszeństwa przed mądrością i wiedzą. Pamiętaj – kontroluj swoje emocje zamiast pozwalać im kontrolować ciebie.













